bodybuilding

Fajnie jest być Fit.

Podziel się z innymi:

Cześć, dziś troszkę inaczej. Dawno nie wrzucałem niczego od siebie. Pojawiło się na blogu sporo tekstów poradnikowych. Spowodowane było to kilkoma czynnikami. Między innymi tym, że zupełnie nie mam czasu, aby usiąść i napisać porządny tekst. 6 treningów w tygodniu potrafi skutecznie wypompować całą energię z człowieka.

Od pewnego czasu zacząłem obserwować „fit społeczeństwo” głownie ludzi ze swojego otoczenia i znajomych trenerów. Często, spotykając się na siłowni wymieniamy poglądy, na temat konkretnych zachowań oraz podejścia ludzi do nawyków żywieniowych, zdrowej diety czy treningów. Żeby była jasność, nikogo nie wyśmiewamy, ani nie szydzimy. Choć przyznam, że czasem ręce opadają.

 

Być Fit.

Jestem fitPodstawowe pytanie jakie należy sobie zadać brzmi: Po co to wszystko? Podstawową wartością uprawiania sportu, wprowadzania zdrowych nawyków żywieniowych powinna być poprawa naszej kondycji fizycznej (w szerokim rozumieniu znaczenia tego słowa) poprawa zdrowia i jakości życia.

Jednak, gdy tak popatrzymy na całą masę fit celebrytów, nie wiem czy wartości prozdrowotne są na pierwszym miejscu, zastanawiam się czy w ogóle mają jakiekolwiek zastosowanie. Zaraz powiecie,

że zazdroszczę. Otóż nie. Fakt, każdy cichłaby mieć kontrakty sponsorskie, promować różne świetne marki na profilach społecznościowych i mieć z tego niemałe benefity, ja również. Jednak, to nie powinien być szczyt naszych marzeń.

Zejdźmy do naszego otoczenia. Spróbuj któregoś dnia pójść na trening bez słuchawek. Tak, wiem, że będzie ciężko. Jednak czasem wystarczy popatrzeć, posłuchać o czym rozmawiają nasi koledzy i koleżanki z klubów, aby zrozumieć o co mi chodzi. Nikt robiąc cardio nie mówi o tym, że wstając rano nie bolą go plecy, że stawy nie siadają, czy że nie czuje się jak upocone prosie wchodząc na pierwsze piętro swojego bloku. Nikt nie chwali się wynikami, kiedy otłuszczenie narządów wewnętrznych znaczenie spadło. Za to bardzo chętnie się pochwali zazdrosnymi spojrzeniami koleżanek z pracy, sprośnymi komentarzami kolegów o jej świetnie wyglądającym tyłku. Panowie za to bardzo chętnie opowiadają jak to „przyjebali w melanż” jakich to dup nie zaliczyli. Albo szczycą się, ile to nie podnoszą na klatkę nie zwracając uwagi na krzywiznę nadgarstków i nacisk w odcinku lędźwiowym kręgosłupa – ważna jest masa krążków na sztandze.

Osobiście spotkałem się z komentarzem typu „zobacz gość od godziny robi barki 3 kilogramowymi hantelkami. Ciota. Ja ostatnio robiłem 2 serie po 8 powtórzeń 12’kami – wiesz jaka pompa ?!”  – no cóż drogi Panie, ja robię 9 serii na każdą rękę z tym, że po 100 powtórzeń.

Coraz mniej osób zastanawia się nad aspektem prozdrowotnym tego całego fitstyle’u. Nie myślimy o korzyściach jakie dla nas to wszystko niesie, że dzięki ograniczeniu przetworzonej żywności, zejścia z cukru do minimum i ograniczeniu oraz wprowadzeniu masy innych nawyków żywieniowych poprawiamy jakość i stan naszego zdrowia każdego dnia.

I to w moim odczuciu jest straszne.

Trener Personalny i jego podopieczni.

Często rozmawiam ze swoimi kolegami i koleżankami, którzy są trenerami personalnymi, albo mają dłuższy staż treningowy niż ja. Bardzo często pada stwierdzenie, że wiele osób kupuje „usługę”, przyjdzie na trening i tyle. Na treningu pomacha chwile ciężarkami, pobiega na bieżni i tyle – a głowa zupełnie w innym miejscu. Skąd to wiem? Rozejrzyjcie się, to naprawdę widać, kiedy ktoś trenuje jakby za karę.Dodatkowo byłoby najlepiej jakby trener gotował posiłki i przynosił na treningi. Poszukaj, może ktoś da opcję z praniem ciuchów po treningu.

Fajnym tematem jest tzw. Check form’a. Słyszałem już kilkukrotnie, że podopieczni nie wysyłają zdjęć, ani pomiarów tylko dlatego, że trener się nie przypomniał. Bo przecież dlaczego mają o tym pamiętać. Ludzie przestają się angażować, wymagać od siebie i mieć wymagania tylko od swojego trenera.

Skąd taka postawa? Skąd ta roszczeniowość? Myślę, że przez to w jakich czasach żyjemy. Ludzie to materialiści, coraz więcej wymagamy, a mniej dajemy. Coraz większa roszczeniowość, wynika z pogoni za karierą, sławą i uznaniem. Jak tak sobie pomyśle. Na początku swojej przygody z kulturystyką (cały czas mam początki, więc tam był prolog) miałem podobne podejście. Może nie roszczeniowe, ale nie raz zarzucałem swojemu Trenerowi, że się nie interesuje, że nie zapyta czy wszystko w porządku. Po roku, nabrałem pokory, zrozumiałem, że jakby dzwonił do każdego swojego podopiecznego i pytał, jak leci, to nie robiłby nic innego przez cały dzień. Jednocześnie wiem, że jest zawsze jak potrzebuje. A jak zaczynam świrować, to wyłania się z za zakrętu jak koszmar i nie zostawia suchej nitki.

Kolejną ważną kwestią jest niestosowanie się do zaleceń żywieniowych czy treningowych swojego Trenera. Zamiast Bananów jemy winogrona, zamiast kurczaka wieprzowinę, zamiast ryżu makaron itd itp. Przyjąć trzeba, że twój trener to specjalista w swojej dziedzinie i trzeba mu zaufać na 101 % i wprowadzać w 110% plan przez niego ułożony. Natomiast jeżeli masz wątpliwości co do kompetencji swojego trenera. No cóż, najlepiej powiedz mu, co Ci nie pasuje, albo po prostu go zmień na kogoś, bardziej kompetentnego (w twoim odczuciu).

Choć osobiście uważam, ze to jest błędne koło i zwalanie winny swoich niepowodzeń na innych. Ja swojemu Trenerowi ufam w 200 % mimo, że czasem każe mi jeść ponad 400g białka dziennie (tak, mój błąd w wyliczeniach 😀 ), mimo że czasem mam obiekcje do jego zaleceń. To wiem, że przygotowuje moje plany najlepiej jak umie, korzystając z całej swojej wiedzy i doświadczenia. Nawet jeżeli moi znajomi się z nim nie zgadzają, to wiem, za kim chce podążać. Może też dlatego, że poza trenerem jest też jednym z najlepszych przyjaciół.

Najpierw od siebie.

strony fitZacznijmy wymagać przede wszystkim od siebie, robić swoje plany w 101 %. Nie podjadać, nie robić małych grzeszków. Treningi robić w skupieniu, a nie na wariata z telefonem przy uchu. Róbcie to dla siebie, nie dla mnie, swojego trenera. Mamy, żony czy syna – jeżeli robicie to wszystko dla kogoś, dajcie spokój. Po co? Forma na wakacje? Serio?

Zanim zaczniemy mieć pretensje do wszystkich w koło, o to że nie chudniemy, albo nie rośniemy. Stańmy przed lustrem z zapytaniem czy zrobiliśmy wszystko zgodnie z naszymi ustaleniami. Jeżeli tak, skontaktuj się ze swoim trenerem i poinformuj go, że coś jest nie tak.

Podziel się z innymi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *