sport a dyscyplina

Wyrzeczenia i ograniczenia – jak przetrwać w postanowieniach.

Z góry narzucone reguły dla wielu z nas z założenia są czymś złym. Czujemy dyskomfort, ograniczenia i zakazy. Przecież jesteśmy ludźmi, wszystko jest dla nas, czemu mielibyśmy sobie czegokolwiek zabraniać? Jasne, wszystko jest dla ludzi. Tylko w odpowiednich proporcjach, odpowiednim czasie i miejscu.

A tak naprawdę, wszystko zależy od tego, na czym Ci zależy najbardziej. W momencie, kiedy tak jak ja, stawiasz sobie jasny cel, punkt na horyzoncie, który wiesz, że osiągniesz poprzez ciężką prace. Dojdziesz do wniosku, przyjdzie taki czas, że to nie ten punkt będzie celem samym w sobie, a najważniejsza będzie właśnie droga do tego punktu – uwierz mi, że wtedy wyrzeczenia i ograniczenia przestaną istnieć. Okaże się, że mecz bez piwa i chipsów to niestracony czas, a spotkanie z kumplami nie musi kończyć się zgonem. Cola wcale nie jest taka dobra, a ta tabliczka czekolady, którą masz na czarną godzinę, wcale nie jest tak fantastycznie czekoladowa. Nie mówię, ze całkowicie znikają z życia. Ale nie są aż tak istotne.

Jest jeszcze kwestia kanapeczek z szyneczką.. Ale to odrębna historia.

Sport,a dyscyplina.

sport a dyscyplinaTak naprawdę, każda dyscyplina sportu wymaga od nas, pewnych poświęceń i ograniczeń. A przynajmniej w momencie, kiedy traktujemy temat poważnie, a nie spotykamy się raz w tygodniu na orliku czy przejażdżce rowerowej. Większą cześć swojego życia grałem w piłkę i nie uważam, żeby zdrowe odżywianie, omijanie alkoholu czy innego typu uciechy miały tutaj znaczący aspekt sukcesu, chyba ze robisz to zawodowo. Wtedy oczywiście sprawa wygląda trochę inaczej – ale raczej nikt z Was na chwile obecna nie gra w ekstraklasie. Podejrzewam, ze sprawa ma się podobnie w innych dyscyplinach sportu, przynajmniej na poziomie pół zawodowym.

Widzisz, inaczej trochę jest w przypadku sportów kulturystycznych, sylwetkowych. Tutaj wyniki, osiągnięcia i wcale nie chodzi o ilość wygranych zawodów, posiadanych medali, statuetek czy nie wiadomo, czego. Zdać sobie trzeba sprawę, że jedynym słusznym trofeum w tym sporcie, jesteś Ty sam, Fizycznie i Psychicznie. Tutaj możesz przychodzić na treningi, szarpać ogromne ciężary, ale jeżeli nie będziesz dbać o siebie poza siłownią, nigdy nic nie osiągniesz. Zawsze będziesz ulanym prosięciem, albo wychudłym kabanosem – i taka jest prawda. Bo co z tego, że trenujesz 3 razy w tygodniu, nie trzymasz michy, a z weekendu kojarzysz tylko wyjście w piątek z pracy. Nigdy nic z tego nie będzie.

Moje początki.

Tak sobie myślę, że właśnie to odstrasza bardzo wiele osób. Mnie odstraszało bardzo skutecznie. Zawsze powtarzałem sobie „ja i dieta” „bez alkoholu?” „Bez słodyczy – nie ma szans” i faktycznie nie było szans sam zamykałem siebie we własnej strefie komfortu, tylko, dlatego, że było mi tak wygodnie. Robiłem tak, bo z góry zakładałem, że mi się nie uda, do póki nie stanąłem przed lustrem i nie zobaczyłem, jakim jestem zapasionym prosiakiem. To był moment przełomowy, oczywiście, na obecny stan miało wpływ jeszcze kilka innych czynników, z perspektywy czasu nie żałuję żadnego. Dzięki temu, jestem gdzie jestem, i wiem gdzie będę jutro, za miesiąc, za rok. Natomiast, najważniejsze w tym wszystkim, było to, że zmieniłem totalnie swoje myślenie. Klucz do sukcesu, zaprogramować głowę na cel. Zaprogramować głowę na sukces. Jak to się wszystko zaczęło, bardzo dużo pracowałem. Doszły treningi, gotowanie, obowiązki. Okazało się, że trenuje jeszcze więcej jak pracuję. Jednak nadal wiedziałem, jaki jest cel, jak go osiągnąć. Dążyłem mimo wszystko, bo głowa została zaprogramowana. Nie pisze Ci o tym, żebyś napisał w komentarzu „krajek ty wariacie jak dałeś rade tak zapierdalać” proszę Cię, serio? Jeżeli taka myśl przeszła Ci przez głowę, proszę w tym momencie nacisnąć CTRL i F4. Mnie to już nie rusza, zostawiłem to wszystko za sobą, wyciągnąłem lekcje, które ukształtowały nową jednostkę. Chcę Ci tylko uświadomić, jak ważna jest głowa, jeżeli nauczysz się ją ukierunkować na konkretny cel, a przy tym zbudujesz, stworzysz plan. Realny proces realizacji tego celu. Osiągniesz wszystko, co by się nie działo.

Kurczak i ryż.

Najgorsze z tego wszystkiego jest przekonanie, że dieta, szczególnie ta redukcyjna jest biedna, w sensie takim, że jemy „ryż i kurczaka” no i nic więcej, mało tego pół dnia chodzimy głodni.  Z jedne strony w przygotowaniu posiłków ogranicza nas tylko własna inwencja twórcza i umiejętności kulinarne, z drugiej zakres produktów przygotowanych przez dietetyka, czy trenera. Ale o tym pisałem we wpisie dieta dla początkujących. Zdać sobie trzeba sprawę, że cała branża fitness i kulturystyki w każdym aspekcie poszła do przodu przez ostatnie kilka lat. Od kosmicznych maszyn i urządzeń, form i technik ćwiczeń, po odżywki, a kończąc na poszerzeniu wiedzy o świadomość naszego ciała. Jego filologii, zapotrzebowania i wiedzy dietetycznej. Także, kurczak i ryż – przeszły do lamusa.

kermit2Także, jeżeli dostaniesz od osoby, z którą współpracujesz rozpiskę typ „ryż kurczak” uciekaj! Czym dalej. Potem wejdź w zakładkę kontakt, napisz do mnie, a ja Ci pokażę, co dalej. Zobaczysz, jak kolorowa może być dieta, nawet na redukcji. Żebyśmy się też źle nie zrozumieli, bo zaraz ktoś zarzuci, że obiecuje gruszki na wierzbie. Nie! Dieta redukcyjna przez pierwszy okres jest ciężka, brak soli sprawia ze część posiłków smakuje tak samo. Brak cukru przez pierwszy okres pozbawia nas chęci do wysiłku.  Organizm się broni, szaleje, sabotuje. Ale jeżeli to przetrwasz, naprawdę będzie fajnie!

Luźna głowa.

I to właśnie tutaj strasznie ważna jest głowa. Nastawienie psychiczne, żeby nie odpuszczać po pierwszych trudnościach, nie możesz wysiadać na pierwszym zakręcie. Podjadać, nie trenować, zarywać noce. Zdaj sobie sprawę, że jedną osobą, którą oszukujesz jesteś TY! Od początku trzeba się nastawić na cel, na sukces. Z założeniem, że wcale nie będzie łatwo. Ale jeżeli przetrwasz pierwsze 3 tygodnie, uwierz, że będzie tylko z górki. Oczywiście, będą gorsze dni. Zwątpienia i rezygnacja jednak będą to sporadyczne przypadki zdarzające się coraz rzadziej. A Ty znów w drugą stronę, widząc efekt z każdym tygodniem, będziesz czuł się lepiej w swoim ciele. Pomału wszystko zacznie nabierać kolorów. Uwierz, nic nie podbudowuje jak usłyszeć, „ale dobrze wyglądasz!”                                                                                                                I nie śmiej się pod nosem, tak jest!

Podziel się z innymi: