podjadanie na diecie

Plan żywieniowy – dieta dla początkujących

Chciałem przedstawić Wam w kilku postach swoją osobę, historię. Żebyście zobaczyli, może zrozumieli ile kosztowało mnie pracy, wysiłku, wyrzeczeń i perypetii. Żeby znaleźć się tu gdzie jestem, stać się tym, kim jestem i żeby zrozumieć siebie, swoje życie i otaczający mnie świat – takim, jakim widzę go dziś.

Podejrzewam jednak, że większości znudziłoby się już w połowie. Tak naprawdę, nie wydarzyło się w moim życiu nic nadzwyczaj wyjątkowego, ot samo życie. Dlatego postanowiłem, że „prolog ” będę przeplatał tym, co dzieję się na bieżąco, tak żeby tematy były na bieżąco.

Jaka dieta ? Dziś chciałem poruszyć temat efektów, efektywności i czasu, jaki jest potrzebny, żeby zadziały się „cuda”.

Zacznijmy od planów żywieniowych.

Na wstępie musisz zdać sobie sprawę, że każda zmiana, nawet najdrobniejsza potrzebuje czasu i odpowiedniego nakładu pracy. Pierwszy miesiąc będzie najcięższy, fizycznie, bo organizm będzie się broni, a następnie adaptował. Ale ciężko będzie też psychicznie, brak słodyczy, na pewno da o sobie znać w postaci rozdrażnienia i uczucia senności. Nic tak nie działa w drugą stronę, nie daje kopa jak dobry trening i Endorfiny! Najważniejsze w pierwszym okresie to nie zrazić się do czekających niedogodności, nie odpuszczać i sztywno trzymać się wyznaczonego planu. Mały „pro Tip” kup sobie centymetr krawiecki, powieś gdzieś, i codziennie odcinaj jeden z 30 centymetrów. Codziennie będziesz mieć mobilizację, że jesteś dzień bliżej, do wyjścia ze strefy dyskomfortu. Codziennie jesteś bliżej sukcesu. Codziennie Jesteś lepszą wersją siebie z wczoraj! Działaj!

Organizm będzie sie buntował!

Jeśli zaczynasz realizować jakiś plan żywieniowy, musisz liczyć się z tym, że organizm przez pierwsze 2-3 tygodnie będzie się buntował i to w każdy możliwy sposób. Będą fochy, płacze, spazmy paniki i jeszcze kilka innych dolegliwości.  Wliczając w to wszystko senne koszmary z goniąca tabliczką czekolady, albo torturowanie przez „kanapeczki z szyneczką”.  A tak trochę poważniej, to organizm może w pierwszym okresie czuć się osłabiony, niedożywiony, możemy czuć brak siły, chęci i energii. Właśnie ten okres, pierwszy miesiąc jest najważniejszy, nie można dać się zniechęcić, podjadać albo robić inne odstępstwa od zaleceń dietetyka, z którym współpracujemy. Bo rozumiem, że kontaktujesz się z kimś odnośnie swojego planu żywieniowego. Jeśli to ma przynieść efekt, musi być ułożone przez profesjonalistę, musi też on czuwać czy to, co ułożył na początku, jest zaakceptowane i przyswajane przez Twój organizm. Diety z Internetu, może nie tyle, że są nic nie warte, bo masa ludzi na tym schudła i osiągnęła rezultaty, – ale osobiście uważam, że w 100 % działa tylko spersonalizowana dieta.

Przygotowania

Więc jeżeli, decydujesz się na wprowadzenie planu żywieniowego w swój codzienny cykl dnia. Przygotuj się odpowiednio, kup wszystko, co niezbędne. Pojemniki, dodatki, folie aluminiowe, torebki śniadaniowe, i co tam potrzeba. Żeby się nie okazało, że w niedziele wieczorem czegoś nie masz – a nie daj boże to niedziela wolna od handlu. Bo przecież, zaczynasz od poniedziałku. Rozplanuj sobie czas, zakupy i proces gotowania, tak żeby nie robić wszystkiego na ostatnią chwile, bo gwarantuje, że jak spędzisz pół niedzieli „w garach” to momentalnie odechce Ci się bycia fit.

Nie zrażaj się porażkami ! Plan żywieniowy nie działa od razu

Czegoś jest za mało, czegoś za dużo. „Kurwa jak to zważyć”, „a to jak podzielić” pierwszy tydzień zawsze taki jest. Sam tak mam do dziś, jeżeli zmieniam całkowicie swój plan. Coś się zawsze nie uda! I uwierz, ze po pewnym czasie, będziesz się z tego śmiać.

Masz już przygotowane? Super! Ugotowane? Zajebiście. To teraz tylko proszę, nie wchodź codziennie na wagę. Wagę, to w ogóle schowaj, albo nie, przecież będzie potrzebna przy porcjowaniu jedzonka. Codzienne warzenie jest warte tyle, co nic. Zrób sobie zdjęcia, w samej bieliźnie. Frontem, bokiem i z tyłu. W naturalnej pozycji – bez napinki, bez wypinania i wciągania brzucha. Zmierz sobie obwody. Łydka, udo, biodra, pas, klatka piersiowa, biceps. Po miesiącu powtórz czynność. Zdjęcia i obwody powinny być wyznacznikiem sukcesu. Nie waga. Ja tego nie rozumiałem przez pierwsze 4 miesiące swojej redukcji i uwierz wchodzi to w głowę. Strasznie frustrujące, jeżeli trenujesz 6 razy w tygodniu. Trzymasz czystą michę, a waga praktycznie stoi w miejscu. Ale powtarzam, to nie waga jest wyznacznikiem sukcesu!

PodjadaniePodjadać, a może nie dojadać ?

Podjadanie, albo nie dojadanie to kolejny bardzo duży błąd i problem. O Ile podjadanie dla wszystkich to sprawa oczywista, to część osób może uważać, że skoro nie zjem wszystkiego, co zalecił mi dietetyk, będzie tylko na plus – szybciej schudnę. Otóż nic bardziej mylnego. Niedojadanie jest równie złe, co podjadanie. Bo blokuje procesy zachodzące w organizmie, których możesz nie odczuwać. Przez niedojadanie, nie dostarczysz niezbędnych wartości potrzebnych do uzyskania zamierzonego efektu. Żeby była jasność, jak opierdolisz o 2 w nocy batona, czekoladę czy kanapeczkę, najlepiej przy zgaszonym świetle to nie oszukasz mnie, swojego trenera, dietetyka czy kogokolwiek innego, oszukasz siebie. Warto, zaprzepaścić tyle pracy, trudu i wysiłku dla 3 kostek milki? Tu wchodzi ważna kwestia, diety w aspekcie psychicznym. Wyznaje zasadę, że te przytoczone 3 kostki milki mnie nie zaleją – pod warunkiem, że po 1. To są 3 kostki, a nie 3 tabliczki. 2. Nie jest to codzienne, notoryczne tylko raz na jakiś czas. Nie jesteśmy zawodowcami, że musi zgadzać się każda kaloria, a ta kostka czekolady przesądzi o tym, jak szybko zareagujesz na zawodach, meczu czy innym wydarzeniu sportowym. NIE DAJ SIĘ ZWARIOWAĆ! Nie popadaj ze skrajności w skrajność. Oczywiście, nie namawiam, żeby jeść tą czekoladę mimo wszystko, ale jak już musisz – to zjedz i tyle.

Gotowanie ma być frajdą !

Ciesz się jedzeniem, baw się gotowaniem. Nie ograniczaj się do najprostszych przepisów, bo odechce Ci się po tygodniu. Nie musisz z niczego rezygnować, tylko trzeba odpowiednio i umiejętnie wykorzystać to, co dostarczają nam sklepy, a uwierz, teraz można znaleźć WSZYSTKO! Jedynymi ograniczeniami są Twoja wyobraźnia przy komponowaniu posiłków no i zdolności kulinarne. Ale akurat tego, można się nauczyć. Ja po 3 tygodniach przerzucania codziennie 2 omletów nauczyłem się jak to robić, żeby nie upierdolić całej kuchni, wiec tobie też się uda, na początku nie przypalić jajecznicy 😉

Jak przetrzymamy Twój pierwszy miesiąc, zobaczysz jak zajebistą rzeczą jest trzymanie czystej michy. A ja pokażę Ci ile można wynosić z tego radości. Ale o tym następnym razem.

Doszliśmy do tego momentu. Przeczytaliście?

Dajcie proszę feedback czy się podobało. Jeżeli warto było, może warto też udostępnić na swojej tablicy? To nie kosztuje dużo czasu, a ja będę mega wdzięczy.

Powodzenia!

#zróbmyto !

Podziel się z innymi: